„Celebracja dnia codziennego” – wywiad z Jurajem Florkiem, pejzażystą bytomskim
12 lipca 2018 Dobromir Kaźmierczak 0 Comments
Na swojej stronie piszesz, że na studiach na ASP interesowało Cię tylko malarstwo. Skąd tak sprecyzowane zainteresowania w tak młodym wieku?
Malarstwem zajmowałem się już jako nastolatek – graficiarz, niedobry chłopiec. Z czasem „wrzuty” przestały mi wystarczać, zamieniłem więc mury na płótna, spraye na farby olejne a potem złożyłem podanie do Akademii Sztuk Pięknych.
Jak wypracowałeś swój styl?
Jestem całkowicie przekonany, że uliczna przeszłość z malowaniem graffiti mocno wpłynęła na sposób mojego artystycznego myślenia. Wdzięczny jestem temu doświadczeniu.
Malarstwo, którym się zajmuję to miejski podgatunek pejzażu: Cityscape painting – malowanie miasto-obrazów. Obrazy maluję bezpośrednio w plenerze.
Opowiedz coś więcej o malarstwie miasto-obrazów
Krajobraz w malarstwie przedstawienie przyrody lub środowiska zurbanizowanego. Myślę, że przyroda była przez minione stulecia tematem bardzo wykorzystywanym, jest uniwersalna i nie zmienia się zbytnio, natomiast krajobraz miejski ma jeszcze wiele pól do eksploatacji – tym bardziej, że ciągle się zmienia i robi to szybko. Pejzażyści miejscy będą mieli w przyszłości wiele inspiracji dla swoich dzieł.
Mogę sobie wyobrazić, że proces tworzenia dzieła jest zwrotny; między dziełem a artystą powstaje relacja, która pozwala artyście zbierać nowe doświadczenia. Jakie wrażenie wywarła na Tobie praca w Bytomiu?
Miasta ogólnie traktuję jako materiały do badań. Uwielbiam przyjeżdżać do nowych miejsc, odkrywać je, tworzyć w nich nowe projekty. Bytom był dla mnie bardzo niezwykłym doświadczeniem. Widziałem go jako miasto wyjątkowe, pełne głębokich kontrastów, które trudno znaleźć gdzieindziej. Podobały mi się tu zarówno przemysłowe przedmieścia, jak i śródmieście z opuszczonymi budynkami o klasycznych, bogato zdobionych fasadach. Spacerując po Bytomiu, myślałem o nim właśnie jako o mieście o opuszczonych fasadach.
Czy zamiast malować w plenerze nie byłoby łatwiej zrobić zdjęcie interesującego Cię miejsca i namalować je na spokojnie w pracowni?
To byłoby łatwiejsze, ale też słabsze. Realistyczne malowanie na podstawie fotografii to tylko beznamiętne kopiowanie zamrożonych, sztywnych kształtów i kolorów. Warunki pracy na widoku publicznym, bezpośrednio w scenerii, którą chce się ująć, odbijają się na dziele – taki obraz wygląda inaczej. Ważne jest tutaj wyjście poza strefę komfortu.
Niemniej tak, w malowaniu plenerowym w XXI wieku jest coś z neoromantyzmu, ale to dodatkowa wartość.
Na swojej stronie piszesz, że chcesz inspirować mieszkańców do interakcji z ich otoczeniem…
Lubię inspirować ludzi, jeśli to możliwe. Oczywistym do tego miejscem są wystawy. Malowanie w plenerze ma dla mnie trzy warstwy: poetycką, działania i dokumentalną.
Najłatwiejsza jest dokumentalna; ludzie mogą w obrazach rozpoznać miejsca, które znają. W poetyckiej odnaleźć mogą piękno ich rodzinnego miasta. Warstwa działania jest najbardziej zaawansowana, tutaj widzowie kojarzą, że autorem jest ten dziwak, którego widzieli przy pracy w nietypowych miejscach.
Czy plener – wystawianie publiczne siebie podczas procesu twórczego – jest też Twoim sposobem na inspirowanie postronnych przechodniów do zainteresowania się swoim otoczeniem? Rozumiem, że nie, ale ciekaw jestem, co o tym powiesz.
Najczęściej maluję peryferia, gdzie nie ma wielu ludzi, ale w innych lokacjach zawsze jest jakiś kontakt. W Bytomiu wiele razy przypadkowe osoby pytały mnie, czy mógłbym namalować portrety bliskich im ludzi.
Dwie sesje malarskie robiłem na Bobrku. Już na samym początku zostałem otoczony przez wianuszek dziesięciorga dzieci; ich zainteresowanie bardzo mnie dekoncentrowało, bawił je widok malarza przy pracy.
Ale wracając do pytania, nie jest moim zamiarem spotykać ludzi, to po prostu naturalny efekt uboczny pracy w plenerze.
Z Jurajem Florkiem rozmawiał Dobromir Kaźmierczak
——-
Juraj Florek, słowacki artysta wizualny, malarz. Ukończył Academy of Arts – Faculty of Fine Arts w Banskiej Bystrzycy. Jego prace prezentowano m.in. na Słowacji, w Czechach, w Hiszpanii.
Przez ostatnie tygodnie przebywał w Bytomiu pod opieką CSW Kronika, gdzie do 18 lipca trwa wystawa jego prac.
Strona Juraja: https://jurajflorek.com